Ta sesja zaczęła się od marzenia. Oliwia od dawna wiedziała, że jej sesja narzeczeńska musi wydarzyć się na wodzie. Nie obok niej, nie w tle. Na niej. I tak rzeka Warta stała się sceną dla jednej z najbardziej nieoczywistych historii, jakie można sobie wyobrazić.
Na wodzie unosił się dmuchany materac, a na nim biała pościel. Prosty pomysł, który w złotym świetle zachodu słońca zamienił się w coś niemal nierealnego. Rzeka płynęła swoim tempem, słońce opadało nisko, a Oliwia i Marcin byli dokładnie tam, gdzie chcieli być. Bez brzegu jako granicy
Kadry powstawały zarówno na wodzie, jak i w wodzie. Było zanurzanie stóp, potem dłoni, aż w końcu całych historii zapisanych w ruchu fal. Śmiech mieszał się z pluskiem, pościel marszczyła się od wody, a wszystko wyglądało tak, jakby było zaplanowane, choć w rzeczywistości było czystą intuicją.
Ta sesja narzeczeńska była spełnieniem marzenia Oliwii, ale też wspólną przygodą. Marcin wszedł w ten pomysł bez wahania, a rzeka przyjęła ich łagodnie, dając przestrzeń na bliskość i swobodę. Zachód słońca domknął całość ciepłym światłem, które odbijało się od wody i skóry.
To historia o zaufaniu. Do siebie nawzajem i do nurtu. O tym, że czasem najpiękniejsze kadry powstają wtedy, gdy pozwolisz sobie odpłynąć. Choćby tylko na chwilę 📸
POZNAJ WIĘCEJ HISTORII...