SLOW WEDDING W WYKONANIU DOMINIKI I MATEUSZA 

Sala ślubów w Sieradzu ma w sobie coś z teatralnej ciszy tuż przed podniesieniem kurtyny. Tego dnia była wypełniona miękkim światłem, spokojem i spojrzeniami, które mówiły więcej niż słowa urzędnika. Dominika i Mateusz przyszli tu bez pośpiechu, jakby czas od rana chodził boso.

Ślub cywilny bywa krótki, ale ten był gęsty od emocji. Były drżące dłonie, lekki uśmiech, który zdradzał wzruszenie, i moment, w którym wszystko na sali zwolniło. Gdy padło „tak”, powietrze zrobiło się lżejsze. A kiedy nowożeńcy wyszli przed budynek, zamiast ryżu i konfetti pojawiły się bańki mydlane. Setki małych planet unoszących się nad głowami, odbijających Sieradz w swoich błyszczących powłokach. Dominika śmiała się, Mateusz patrzył na nią z tym charakterystycznym spokojem, który mówi „jesteśmy drużyną”. Aparat tylko podążał za tym, co działo się samo.

Potem był krótki oddech miasta i przejazd do Hotelu Wróblewscy. Sala Chabrowa czekała już w swoim naturalnym rytmie. Bez nadmiaru dekoracji, bez planu napiętego jak struna. Slow wedding w najczystszej postaci. Tu nic nie krzyczało, wszystko szeptało. Długie rozmowy przy stołach, kawa pita bez patrzenia na zegarek, muzyka, która nie poganiała, tylko zapraszała.

Reportaż z tego przyjęcia to opowieść o detalach. O dłoniach splatających się nad stołem. O spojrzeniach rodziców, w których mieszała się duma i ulga. O parkiecie, który zapełniał się falami, raz gęściej, raz rzadziej, dokładnie tak, jak chcieli goście. Był czas na taniec i był czas na ciszę. Na wyjście na zewnątrz, złapanie chłodniejszego powietrza i powrót z nową energią.

Dominika i Mateusz nie „odgrywali” swojego dnia. Oni w nim byli. Dlatego zdjęcia są miękkie, prawdziwe, bez napięcia. Kadry oddychają. Widać w nich chabrową salę Hotelu Wróblewscy taką, jaka była naprawdę tego wieczoru. Miejscem spotkania ludzi, nie tylko wydarzenia.

Gdy przyjęcie powoli zmierzało ku końcowi, nikt nie spieszył się z pożegnaniami. Ten dzień nie chciał być zamknięty klamrą. I właśnie wtedy pojawia się mała niespodzianka dla tych, którzy dotrwają do końca reportażu. Kilka gifów. Krótkie, ruchome historie z windy przed lokalem. Uśmiechy, śmiech, lekkie zmęczenie i ten specyficzny klimat końcówki wesela, gdy wszystko jest już trochę bardziej prawdziwe niż na początku 🎞️

To nie jest tylko ślub cywilny w Sieradzu i przyjęcie na sali Chabrowej. To opowieść o tempie, które można wybrać samemu. I o tym, że najpiękniejsze momenty często pojawiają się wtedy, gdy nikt ich nie planuje ✨

Iza i Michał - Wesele po swojemu

Natalia&Konrad - Sesja narzeczeńska w Lilaku 

POZNAJ WIĘCEJ HISTORII...

fotosniadek@wp.pl

 

+48 515 951 889